
Wyobraź sobie taką sytuację: siedzisz w biurze, zawalony pracą, wypiłeś
już trzecią kawę, na biurku sterta papierów, zza drzwi głos szefa:
na kiedy będzie podsumowanie za czerwiec? Mamy koniec lipca. Niech to diabli – zapomniałeś o podsumowaniu. Już widzisz oczyma wyobraźni złowrogie maile z Warszawy:
Regularne
wysyłanie sprawozdań jest obowiązkiem każdego pracownika, jest wymogiem
naszych zagranicznych kolegów, którzy chcą ... Bla bla – podsumowania nic nie wnoszą – marnują czas. Czekasz na telefon od ważnego klienta. Telefon dzwoni.
Zamiast ważnego klienta dzwoni headhunter i proponuje Ci pracę. Pierwsza
myśl – super, jestem rozchwytywany. Druga – nie mogę teraz rozmawiać.
Trzecia – a może by tak tym wszystkim rzucić w cholerę? W głowie kotłuje
się setka myśli. Ale jak się pewnie domyślasz – nie jest to czas na
podejmowanie decyzji. Pomimo, że automatycznie w naszej głowie pojawiają
się przemyślenia, tabelki za i przeciw, najlepiej decyzje podejmować
na zimno. Tak
zresztą robi duża większość osób. Headhunter nie obrazi się, że
poprosisz o telefon po 17. Jemu też ktoś najprawdopodobniej składał taka
propozycję zawodową wcześniej. Najwięcej osób prosi o telefon w
późniejszym terminie.